piątek, 20 listopada 2015

Wyprawa wakacyjna - dzień dziewiąty - Druskienniki, Płaska i ViR

13.08.2015

Znów zaczynamy dzień bladym świtem...znów koło 9.
Są wakacje, wyspać się trzeba :D

Z Troków jedziemy pierwsze na południe - do Druskiennik.
Po co? Ano mają tam ciekawe muzeum na wolny powietrzu - taki park, gdzie zakręcenie właściciele zbierają "street art" z epoki komunizmu - miejsce naprawdę warte odwiedzenia.
Pozwolę teraz aby przemówiły obrazy:

Parking oczywiście strzeżony:



Potem lekko surrealistyczne połączenie, struś, Lenin i alpaka:



Cosik z klimatem:



Odrobinę bardziej "ku chwale":



Miśki z olimpiady moskiewskiej, której poświęcony był jeden budynek:



No i Lenin wiecznie żywy:



Miejsce bardzo warte jest odwiedzenia, ma dość niepowtarzalny klimat.
Dla zainteresowanych kordy - 54.021591, 24.079448.

Ostatnia atrakcja na Litwie, dalej tylko szutrami do granicy (po drodze troszkę błądząc, ale było fajnie):



Docieramy do granicy Polski:



Skończyły się piękne szuterki, wracamy na nasz prawie off - w efekcie czego po ok 2 km odpada mi lewy migacz z przodu - welcome home  :p

W Sejnach próbujemy znaleźć miejscówkę, gdzie da się coś zjeść - albo parkingu niet, albo miejsc niet.
Męska decyzja jedziemy do Płaskiej - na ViR.

Szukając naszego miejsca docelowego (pole kempingowe Toleckiego) trafiamy na "zioma" z TCP i Bielska za jednym zamachem.

Rozstawiamy namiot, kąpiel w jeziorku i lecimy do "Wodnika", na szamę.... za mną cały dzień łaziły kartacze, mam szczęście wykupuje ostatnią porcję, Młody dla odmiany kotleta bierze...żarełko super, cena coś koło 13 pln za głowę w tym mała Łomża - taniocha jak za takie papu....ale chyba coś w nim było, bo na odchodne zauważamy smoka:



Dalej tylko ViR.....



Wyprawa wakacyjna - dzień ósmy - Troki i ...w sumie tylko troki

12.08.2015

Dzisiejszy dzień w sumie można zatytułować - "dzień lenistwa".

Rano niespieszenie jemy śniadanko - w naszym hostelu/campie w cenie jest poranna kawa no-limit do 10:30 - kolejny plus dla nich.

Mniej więcej o takiej porze ruszamy przez Wilno na kolejny, najdroższy na całej trasie, ale planowany, kamp w Trokach.

Zrzucamy bety z motocykli, stawiamy namiot i jedziemy do zamku.

W Trokach zostawiamy moto na jedym z zyliona parkingów i spacerkiem atakujemy:



Żeby dostać się na wyspę wraz z tłumem drepczemy mostkiem:



Następnie objawia się skleroza Młodego, zapomniał sobie kluczyków w stacyjce...zarzucił soczystym mięchem i podreptał na parking, a ja się pod drzewkiem usadowiłem.

Z Młodym i kluczykami, ruszamy na podbój wnętrz (za jedyne 6E/osoba):



Może zabrzmi to dziwnie, ale fajne faje tam mieli:





Zwiedzamy górny zamek:



i wracamy na kamp realizować plan na dziś:


Ja jeszcze uskuteczniłem wycieczkę pod zamek (a raczej za zamek) do sklepu, w końcu zapasy na cały dzień trzeba było uzupełnić - temperatury wysokie, to elektrolity konieczna uzupełniać....

Resztę dnia spędzamy na plaży z takim widoczkiem:



Na szczególną uwagę zasługuje również woda w jeziorze - jest naprawdę czysta i przejrzysta.

Tym razem na temat niemieckich motocyklistów na BMW z grzeczności wiele nie powiem, ale nawet pier.... podniesienie łapy jak koło naszego obozowiska przejeżdżali było za dużym wysiłkiem...cóż jak stara afryka i niewiele młodszy transalp, to nie ten poziom....

Robienie niczego też męczy, więc udajemy się na zasłużony odpoczynek, jutro ostatni dzień na Litwie.

Wyprawa wakacyjna - dzień siódmy - bazy wojskowe i Wilno

11.08.2015

Na dziś plan był prosty - 3 opuszczone bazy wojskowe i dojazd do Wilna.

Z Jeziorosów szutekami pośród pól, lasów i osad jedziemy na te bazy:





Dwie z nich znajdują się w okolicy miejscowości Ukmerge (po naszemu Wiłkomierz).
Pierwsze kierujemy się na tą oznaczoną w naszych notatkach jako Ukmerge N. Przez środek lasu, jakieś  brody, dojeżdzamy do szlabanów, teren oznaczony, jako prywatny - ogólnie widać, że mocno wykorzystywany - nic tu po nas.
Ustawiamy gps'a na tą oznaczona jako Ukmerge S - droga z asfaltu zmienia się w szuter, z szutru w drogę polną, z drogi polnej w łąkę...aż w końcu lądujemy w opuszczonym gospodarstwie, a navi twierdzi, że tedy droga - no nie ma opcji.
Czasem trzeba być twardym i odpuścić - w końcu przed nami jeszcze opuszczone lotnisko. Wrzucamy kordy jakieś 30-40 km jazdy - wszystko ładnie się układa...ale jakiś kilometr do celu wyrasta przed nami szlaban, i mapa.
Lotnisko owszem jest, ale nie do końca takie opuszczone, na terenie poligonu, a w dodatku słychać, że chłopaki na poligonie się nie opieprzają. Cóż nie będzie zwiedzania baz....
Jedziemy do Wilna, oczywiście bokami.
Po drodze zaliczamy prom na Neris obsługiwany przez dwie Litwinki - szkoda tylko, że te młode dziewczęta nie mówiły w żadnym ludzkim języku....
Gdzieś po drodze:



W Wilnie mamy miejsce na kampingu, w samym centrum miasta ([url]http://www.downtownforest.lt/[/url]) - polecam.
Fajna miejscówka, z parkingiem dla moto, a wszystko to w cenie całych 12E za nas 2 i namiot.



Pierwsze kroki, po zrzuceniu ciuchów moto i kąpieli, kierujemy do poleconej knajpki z jedzeniem.

Przy zamówieniu piwa do obiadku zaszło małe nieporozumienie i zamiast pszeniczniaka dostałem piwo warzone na "zielonych nasionkach" - dla nie mówiących po angielsku - pszenica wymawiamy jak coś w okolicy "łit", zielenina to "łid"....
Nie było jakieś rewelacyjne w smaku - ale było zimne - najważniejszy parametr był spełniony.

Z racji lokalizacji paszodajni zanim pójdziemy do Wilna łazimy po Repulice Użupis (Zarzecza). Jednym z jej symboli jest ta, rzeźba:

[img]https://blogger.googleusercontent.com/img/b/R29vZ2xl/AVvXsEgQVNQNhQGSZocyrBKysM2d5OW5cWbpOY1GghjpXlg-hDrcGb4JJAK61OSwOW4hDwVmbieSB15MboLn6sVlf1MvKjOWKilvb2iY_1jJUvK8uY4Sg67Jf6R4KvIJdVSSeEdgz2MjfENd4g/s640-Ic42/100_5957.JPG[/img]

Trafiamy też do kościółka, gdzie akurat trwa msza...po polsku:



Na dowód, że tam byliśmy:





Dalej spacerek na wzgórze zamkowe i basztę Giedymina:





Oczywiście idziemy też na Ostrą Bramę:



Robimy pętelkę po zabytkowej części miasta, i na skwerze niedaleko kampingu trafiamy na przygotowanie do wieczornych lotów balonami nad Wilnem:





Zahaczamy jeszcze na chwilę, do Użupis i fota przy ichniejszej konstytucji:



Na kampingu chłodzimy się chmielem - koło 22 Młody pada, a ja jeszcze idę nad Wiluj z poznaną parą motocyklistów z Gdańska, gdzie sącząc kolejny chmiel prowadzimy nocne Polaków rozmowy....

Szkoda, że w naszym pięknym kraju, nie można sobie tak legalnie z puszczką piwa usiąść nad rzeka przepływającą przez miasto.....